Pierwszy dzień w Tajlandii

Na naszą wyprawę wyruszyliśmy we środę ok 13.00. Lot do Moskwy, w Moskwie dwie godziny, a potem już cała noc w samolocie do Bangkoku. Dzieci zachwycone, większość czasu spędziły na oglądaniu filmów. Spaliśmy bardzo krótko, więc po wylądowaniu podjęliśmy próby szybkiego opuszczenia lotniska, żeby trafić do hotelu. Opuszczenie lotniska przebiegło dosyć sprawnie, wykorzystywaliśmy stanowiska paszportowe uprzywilejowane z racji dużej liczby dzieci :-). Walizki odnalazły się szybko, więc po negocjacjach z taksówkarzem po pół godzinie byliśmy w hotelu (z taksówkarzem serwującym filmy dzieciom szybko doszliśmy do porozumienia w kwestii dojazdu w dniu następnym na wschód Tajlandii). W hotelu małe rozczarowanie, ponieważ pokoje miały być dla nas gotowe od 14.00, co oznaczało 3 godziny czekania. Nie chcąc spędzić 3 godzin w lobby udaliśmy się do pobliskiej galerii handlowej na śniadanie. Dzieci zjadły pad taj, zupy tajskie, smażony ryż, więc raczej zastosowały dietę lokalną.

Po otrzymaniu kluczy ogólna zwałka. Spaliśmy do 18.00.

O 19.00 wypad na miasto, restauracja tajska, dania tajskie, czyli fascynacja lokalnym jedzeniem. Potem kawiarnia z deserami lokalnymi – mus kokosowy, soki z owoców bliżej nieznanych.

Piwko na foodtrackowni podsumowało nasze wyjście na miasto. Róża niespełniona kulinarnie cały czas mówi o banana pancake.

Jutro taxi zabiera nas 0 10.30 na Koh Chang, a ściśle do portu z którego tam mamy nadzieję trafić.

 

 

 

 

Dodaj komentarz